piątek, 8 października 2010

Darmowy kurs o zasadach dobrego wychowania

Stali Czytelnicy tego bloga przyzwyczajeni są do cyklicznych tekstów na temat edukacji klasycznej. Teraz  dla chętnych proponuję również darmowy kurs e-mailowy zatytułowany: "Dziewięć zasad dobrego (i skutecznego wychowania)".

Na kurs składają się  niepublikowane artykuły, dostępne wyłącznie dla subskrybentów BIULETYNU KLASYCZNEGO. Pomyślany on jest tak, aby w krótkim czasie, nie przytłaczając Czytelnika ogromem materiałów, przekazać syntezę wiedzy o wychowaniu - swoisty dekalog wychowawcy i rodzica.

Dzięki tej wiedzy Prenumeratorzy otrzymają wskazówki, które pozwolą uniknąć im podstawowych błędów, popełnianych zwykle w trakcie wychowywania dzieci.

środa, 6 października 2010

Jak panować nad klasą? - szkolenie dla nauczycieli

Szkolenie zatytułowane: "Jak panować nad klasą szkolną?" kieruję do tych nauczycieli, którzy będąc dobrymi specjalistami  w ramach swoich przedmiotów, nie potrafią  jednak sprawować efektywnej kontroli nad uczniami w trakcie lekcji.

Sytuacja jest patowa. Z jednej strony nieszczęsne "prawa ucznia" gwarantujące rozrabiakom (praktycznie) bezkarność, z drugiej - dyrektorskie oczekiwania na efekty. Nauczyciel przypomina często żołnierza wysłanego bez broni na front. Bo co zrobić, gdy "delikwent" rozrabia na lekcji i równocześnie nie obawia się ani obniżenia oceny zachowania, ani jedynek, ani rodzicielskiego upominania czy nawet groźby usunięcia ze szkoły (często zresztą czysto hipotetycznej).

poniedziałek, 4 października 2010

„Paideia” W. Jaegera – dzieło ponadczasowe

Twierdzę z całym przekonaniem, że każdy kto wypowiada się na temat pedagogiki nie znając „Paidei” Wernera Jaegera, tak naprawdę nie wie o czym mówi. Twierdzę ponadto, że każdy wychowawca, pracując bezpośrednio z dziećmi, który nie ma wiedzy na temat zagadnień poruszanych w „Paidei” - mówiąc delikatnie - nie wykorzystuje w pełni swojego potencjału.

Oczywiście wielu teoretyków czy praktyków wychowania zetknęło się z tematyką omawianej książki z drugiej ręki. Wynika to z faktu, że grecka paideia jest elementem składowym całej zachodniej kultury. Dzięki temu przenika do nas poprzez obyczaj, tradycję, a także - pomimo naporu tzw. nowoczesnej edukacji - wciąż obecna jest w piśmiennictwie czy w prawodawstwie oświatowym.

piątek, 1 października 2010

Nauczyciel przyszłości cz.II

Kontynuacja wpisu z 29.09.2010 r. Nauczyciel przyszłości cz. I

Pomimo nowoczesnej retoryki model preferowany przez zwolenników radykalnej technoedukacji bliski jest koncepcjom modernizatorów szkolnictwa w rodzaju Johna Dewey'a. Marc Prensky świadomie czy nie nawiązuje do jego koncepcji i ignoruje klasyczny ideał kształcenia.

Dominujące nurty zwolenników technologii edukacyjnych poprzestają w zasadzie na celu, jakim jest zdobycie tzw. “mądrości cyfrowej”. Nie odnosi się ona bynajmniej do poznania jak w modelu klasycznym pierwszych zasad, ale polega na gromadzeniu jak największej liczby informacji rozsianych w sieci i uwzględnieniu ich przy podejmowaniu decyzji.

środa, 29 września 2010

Nauczyciel przyszłości cz.I


Jaki będzie nauczyciel przyszłości? Czy w obecnych warunkach możliwy jest powrót do koncepcji Mistrza? Czy w najbliższym czasie możemy oczekiwać większej popularyzacji koncepcji nauczyciela, jako Przyjaciela, Fachowca, czy może w grę wchodzi jeszcze inny wariant?

“Fachowiec”

Fachowiec to nauczyciel wyposażony w dużą wiedzę merytoryczną w ramach swego przedmiotu, który w nowych warunkach potrafi wykorzystywać w nauczaniu technologie cyfrowe. Warto podkreślić, iż przewyższa on uczniów nie tylko pod względem merytorycznym, ale również góruje nad nimi znajomością języka cyfrowego. W rozumieniu Prensk'ego to dobrze wyszkolony “cyfrowy imigrant” o dużej wiedzy specjalistycznej. Ciągle doszkalający się i pomnażający swoją wiedzę właśnie dzięki technologiom. W relacjach z uczniem może cechować go rozumny dystans i wtedy zbliża się do dawnego Mistrza lub tzw. postawa partnerska i wtedy bliżej mu do nauczyciela-przyjaciela.

poniedziałek, 27 września 2010

Jak wychowywać? Wywiad dla czeskiego "Te Deum"

W ramach dzisiejszego wpisu wrzucam wywiad jaki udzieliłem tradycjonalistycznemu, czeskiemu pismu "Te Deum" nr 3/2010".

Redakcja "Te Deum": Czytelnicy "Te Deum" znają pana z artykułów przetłumaczonych przez nas i opublikowanych w naszym czasopiśmie. W większości dotyczyły one spraw związanych z wychowaniem lub edukacją i  podkreślały doniosłość cnót i ich wychowania. Dlaczego kształtowanie cnót jest takie ważne?

Dariusz Zalewski: Bez formowania cnót nie ma mowy o wychowaniu. Dzięki nim natura brana jest w ryzy i człowiek staje się odpowiednio udysponowany do życia. Usprawniają rozum praktyczny (roztropność), wolę (sprawiedliwość) oraz popędy: do przyjemności (umiarkowanie) oraz zdobywczy (męstwo). Ktoś pięknie zauważył, że cnota jest owocem czasu i i wielu powtórzeń. Po jej uformowaniu człowiek staje się naprawdę wolny. Warto to podkreślić: bez cnót nie ma prawdziwej wolności, gdyż to, co w powszechnym obiegu nazywa się wolnością jest tak naprawdę poddaniem się pod władzę własnych popędów (samowolą).

piątek, 24 września 2010

Zbłąkane pokolenie

Agresywni, nieodpowiedzialni, zagubieni. Znakomicie funkcjonują w wirtualnym świecie, gorzej radzą sobie z rzeczywistymi problemami. Więzi z rodziną zastępują im kontakty rówieśnicze. Jaka jest kondycja moralna młodego pokolenia?

Na początku września media obiegła informacja o gimnazjalistce z Krakowa, która w trakcie przerwy międzylekcyjnej raniła koleżankę nożem. To kolejne tego typu zdarzenie, które zelektryzowało opinię publiczną. Skala nieuzasadnionej agresji w szkołach musi budzić niepokój. Wprawdzie już starożytni narzekali na "współczesną młodzież", a dziś młodym również zarzuca się agresję, brak odpowiedzialności i rozchwianie moralne, ale obecnie mamy do czynienia z nową jakością, której nie należy lekceważyć. Jest ona efektem wielu czynników: rozwoju nowych technologii (wzrost wpływu mediów na wychowanie), preferowania przez państwo błędnych systemów pedagogicznych, które skutecznie rozkładają pracę dydaktyczną i wychowawczą, wreszcie zmian społeczno-ekonomicznych wpływających na rozluźnienie więzi między rodzicami i dziećmi.

środa, 22 września 2010

Metoda scholastyczna

Scholastyczna metoda nauczania uczyła precyzyjnego i logicznego myślenia. Odejście od niej zaowocowało pojawieniem się różnych edukacyjnych sekciarzy, którzy pod pretekstem podniesienia poziomu nauczania doprowadzili do jego obniżenia.

W metodzie scholastycznej podstawą było dzieło, które komentował wykładowca. Wykład (lectio) składał się z dwóch głównych części: divisio i expositio. Mistrz przytaczał fragment utworu, a następnie w ramach części zwanej divisio objaśniał i systematyzował jego treść. Expositio, czyli wykładu tekstu, był zasadniczą częścią wykładu. Wykładowca starał się wydobyć z tekstu jego najgłębszą treść.

poniedziałek, 20 września 2010

Szkoła, demokratyzacja nauki i Platon

Mechanizm pojawienia się szkoły związany jest z demokratyzacją nauki i odrzuceniem tezy, iż wiedza ma charakter wrodzony. Radykalne stanowisko w tej kwestii prowadzi bowiem do uznania predestynacji, która jest ideą heretycką.

Jak zauważa wybitny znawca greckiej paidei Werner Jaeger, wielu uczniów Platona pielęgnowało przekonanie, że “arete” (cnota) dostępna jest jedynie dla tych, którzy niejako noszą ją w sobie, wraz z krwią odziedziczoną po boskich przodkach.

Poeta Pindar wręcz drwił “z tych co się nauczyli”: 
Przyrodzona tylko chwała waży naprawdę./A kto ma jeno to, co się nauczył/Ten jak cień to w tę, to w tamtą/stronę się chwieje. (za: W. Jaeger, "Paideia", tłum. M.Plezia, H. Bednarek)

środa, 15 września 2010

Dzieci i czytelnictwo

Problem spadku czytelnictwa z pewnością ma wpływ na ogólną edukację młodego pokolenia. Czytelnictwo sprzyja rozwojowi młodzieży. Jednak jest i druga strona medalu. Bywa, że czytanie książek... szkodzi.

Weźmy chociażby "Mein Kampf" Hitlera. Nie ulega wątpliwości, iż jest to książka szkodliwa. Analogicznie wzrost czytelnictwa literatury kryptomagicznej czy pornograficznej nie może być popierany przez odpowiedzialnych rodziców. Selekcja jest koniecznością. Liberałowie jednak pod pozorem wolności forsują ideę czytelnictwa totalnego, przemycając w niej różnych Harrych Potterów itp.

wtorek, 14 września 2010

Czy "wodolejstwo" czasami się przydaje?

Już wkrótce intelektualiści i erudyci będą zmuszeni podporządkować się sposobowi funkcjonowania cyfrowego, wyobcowanego pokolenia. Pokolenie to operuje skrótem, lubi szybkie “cięcie obrazu”, enigmatyczność, SMS itd. Tempo życia sprawia, że nie ma czasu na opisy i erudycyjną rozwlekłość.

W związku z powyższym pojawiają się postulaty, aby zmienić sposób nauczania młodych. Pewien doktor zafascynowany “filozofią skrótowości” przekonuje, że SMS-izm nawiązuje do... poezji, aforystyki i japońskiego haiku. Do tej pory wydawało się, że jeżeli już do czegoś nawiązuje, to raczej do... dziecięcego gaworzenia, z tą tylko różnicą, że uprawianego w formie pisanej. Wedle tego doktora młodzież nie musi też czytać lektur wystarczą jej bryki, filmy itp.

poniedziałek, 13 września 2010

Źródła pedagogii klasycznej

W świecie zachodnim już od czasów starożytnych ukształtował się pewien wiodący ideał kształcenia. Na cel bierze on opanowanie natury ludzkiej, poprzez “uprawę” umysłu, woli i popędów. Owo opanowanie jest niezbędne by nabyć w procesie edukacji pewną podstawową kulturę właściwą każdemu człowiekowi.

Naturę uprawia się na podstawie określonych matryc (wzorców). W starożytnej Grecji wzorcem był człowiek moralnie piękny (kalos kai agatos - piękny i dobry). Człowiek ten jest formowany (morphosis) na podstawie ideałów zawartych w poezji i filozofii greckiej. Dla katolików zaś ideałem do którego mają się upodobnić jest Jezus Chrystus (imitatio Christi), który "wyłania" się z Pisma Świętego i Tradycji (por. Werner Jaeger, "Wczesne chrześcijaństwo i grecka paideia", przekł. K. Bielawski, Bydgoszcz 2002, s. 98-103).

piątek, 10 września 2010

Jak dzisiaj wykorzystać starożytną metodę nauczania?

Przed przeczytaniem dzisiejszego wpisu niezbędne jest zapoznanie się z wcześniejszym artykułem dotyczącym analizy tekstu literackiego w starożytności.

Z całą pewnością nie da się literalnie przenieść starogreckiej metodyki do czasów współczesnych. Choć pewnych kontynuacji możemy dopatrzeć się dzisiaj na lekcjach języka polskiego (nawet pomimo dominującego dydaktycznego modernizmu). Jak zatem w praktyce wykorzystać dorobek starożytnych w edukacji własnych dzieci?

Pierwsza sprawa. Tak jak Grecy mieli swojego Homera, a Rzymianie – Wergiliusza czy Horacego, tak i współcześnie potrzebne jest określenie podstawowych ksiąg, dzięki którym dzieci mogłyby zdobywać kulturę ogólną. Przy czym od razu musimy dopowiedzieć: to, co proponuje ministerstwo edukacji, jako tzw. kanon lektur, nie może być przez odpowiedzialnego rodzica traktowane poważnie. Powiedzmy sobie szczerze - jest potrzebna dodatkowa praca z dzieckiem w domu. Mam tu na myśli rodziców, którzy chcą kształcić dzieci w duchu szeroko pojętej klasycznej, kultury zachodniej. Pozostałym pewnie wystarczy “kanon” pani minister K. Hall.

czwartek, 9 września 2010

Stałość, zmienność i eTutor

Tytuł tego bloga brzmi: "Edukacja klasyczna w XXI wieku". Ten „XXI wiek” jest dodany nieprzypadkowo. Istnieje potrzeba dostosowania tego co nazywam umownie edukacją klasyczną do standardów i wymogów współczesnych czasów. Trzeba oddzielić w pedagogice to, co jest stałym dorobkiem ludzkości, od tego co zmienne, związane z daną epoką.

Punktem wyjścia jest koncepcja człowieka. Z niej wypływają priorytety w edukacji. Na przykład, pewne mechanizmy formowania charakteru czy ogólnie nauczania, w odniesieniu do klasycznej koncepcji osoby, są niezmienne. Kształtując charakter trzeba odeprzeć pokusę czy przełamać opór woli; nauczając zaś - wykształcić pamięć, wdrożyć do logicznego myślenia itd.

środa, 8 września 2010

Msza trydencka a wychowanie

W 2007 roku Ojciec Święty Benedykt XVI zezwolił na odprawianie Mszy trydenckiej wszystkim kapłanom. Od tego czasu wierni mogą brać w niej udział, kształtując swoje dzieci w klimacie – jeśli można się tak wyrazić - klasycznej kultury katolickiej

Msza Święta trydencka powinna stanowić centrum edukacji naszego dziecka. Najważniejszy jest tu oczywiście aspekt duchowy i otwarcie na łaskę Bożą. Ale obok aspektu nadprzyrodzonego wspomniana liturgia wpływa również na formowanie najmłodszych w wymiarze doczesnym.

wtorek, 7 września 2010

Wychowanie w epoce cyfrowej

Francuski socjolog Roger Caillois dokonał klasyfikacji gier i zabaw, wymieniając ­zabawy charakteryzujące się naśladownictwem (na przykład, dziecięce zabawy w sklep, strażaków itp.), zabawy, w których dominuje czynnik losowy (jak loterie czy kości), współzawodnictwo (gry sportowe) oraz zabawy oparte na… oszołomieniu.

Chociaż autorowi chodziło w tym przypadku o zabawy w rodzaju wirowania na ­karuzeli czy skakania na trapezie, to wydaje się, że do czynienia ze ­specyficznym rodzajem oszołomienia mamy również w przypadku gier komputerowych czy ­ogólnie obcowania z internetem.

poniedziałek, 6 września 2010

Sprawdzona metoda nauczania

W starożytnej Grecji (a później w Rzymie) wypracowano metodę nauczania, która kładła nacisk na ogólne wykształcenie literackie. Stosowano ją na poziomie szkoły średniej, tzn. po etapie podstawowym, gdy już dziecko nauczyło się czytać i pisać.

Metoda opierała się głównie na szczegółowej analizie utworu literackiego. Chodziło zazwyczaj o wielkie księgi tamtego okresu (w Grecji głównie dzieła Homera). Składała się ona z czterech części: dorthosis (krytyka tekstu), anagnosis (odczytanie), eksegesis (wyjaśnienie), krisis (osąd)

piątek, 3 września 2010

Samowychowanie rodziców, jako element wychowania dzieci

Skuteczne oddziaływanie pedagogiczne wiąże się z posiadaniem autorytetu. Już Arystoteles zauważył, iż uczący się powinien ufać uczącemu. Jeszcze większe znaczenie ma to w przypadku wychowania, gdzie bez właściwych postaw i wzorów moralnych trudno oczekiwać pozytywnych efektów.

Punktem wyjścia będzie to, czy sami mamy charakter i potrafimy nad sobą zapanować. Młodzież zwraca uwagę na rzeczy drobne i na zgodność tego co mówimy z czynami. Jeśli chcemy formować moralnie naszych synów czy córki, a palimy papierosy, nadużywamy alkoholu, nie panujemy nad nerwami, wówczas przestajemy być wiarygodni i trudno nam będzie zmusić ich do doskonalenia charakteru.

środa, 1 września 2010

Prosty sposób na młodzieńczy bunt

Relacje w szkole z zasady oparte są na podległości: uczeń winien posłuszeństwo nauczycielowi, w przeciwnym razie proces nauczania-wychowania zostaje zachwiany. Sukces pedagogiczny uzależniony jest od szybkiego rozpoznania najdrobniejszych przejawów nieposłuszeństwa i jak najwcześniejszej reakcji nań.

Co ciekawe, współczesna komunikacja niewerbalna niejako nawiązuje do spostrzeżeń dawnych myślicieli, ucząc rozpoznawania znaczenia gestów. Wpisuje się to w tradycję o której wspominał już np. św. Ambroży, pisząc, że „stan umysłu rozpoznaje się ze stanu ciała” oraz że „dusza przemawia ruchami ciała” (za św. Tomasz z Akwinu).

poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Co decyduje o skutecznym formowaniu charakteru?

Cnoty, czyli sprawności moralne, mają decydujący wpływ na ukształtowanie dobrego charakteru. Ich formowanie uzależnione jest od wielu rożnych czynników. Wśród nich można jednak wyróżnić trzy najważniejsze. (Artykuł jest nowym opracowaniem i rozwinięciem spostrzeżeń przedstawionych pierwotnie w mojej książce, Sztuka samowychowania, Lublin 2007)

Jednym ze wspomnianych czynników jest stopień zakorzenienia lub ugruntowania wady przeciwnej. Jak wiadomo cnotom sprzeciwiają się wady. Jeśli przeniknęły one głęboko i trwale nasze postawy i zachowania, wówczas pozbycie się ich będzie wymagało o wiele więcej czasu i energii, aby w końcu, w ich miejsce, udało się zbudować pozytywną sprawność moralną.

piątek, 27 sierpnia 2010

Jak poznać światopogląd nauczyciela naszych dzieci?

Każdy człowiek, a więc i nauczyciel, ma własne poglądy na życie, religię, politykę. Dlatego posyłaniu dziecka do szkoły musi towarzyszyć zainteresowanie rodziców jego formacją światopoglądową.

Stwierdzenie, że ktoś jest dobrym fachowcem - nie wystarczy. Niezależnie czy jest to matematyk, anglista czy polonista, wywiera on trwały wpływ na rozwój intelektualny ucznia, choćby komentarzami, dygresjami czy sposobem interpretacji materiału nauczania.

Wbrew (pseudo)wolności panującej w tzw. demokracji, rodzice – niestety - nie mają wielkiego wpływu na to, jacy pedagodzy uczą ich pociechy. Cóż, na szkoły prywatne nie wszystkich stać (kwestie finansowe), a państwowe zatrudniają nauczycieli o różnych poglądach. Rozwiązaniem mogłaby być edukacja domowa, ale nie każdy ma w sobie tyle determinacji, by się jej podjąć, jak np. prekursor takiego nauczania w Polsce Marek Budajczak.

wtorek, 24 sierpnia 2010

Czy szkoły steinerowskie są obojętne religijnie?

Pierwszą swoją szkołę Rudolf Steiner założył w 1919 przy zakładach tytoniowych Waldorf-Astoria w Stuttgarcie. Od tego momentu datuje się rozwój szkolnictwa waldorfskiego.

Już same tytuły książek wskazują na specyficzny typ umysłowości i magiczne zainteresowania Steinera: Teozofia, Jak osiągnąć poznanie wyższych światów, Wiedza tajemna w zarysie czy Kronika Akashy. W 1902 wstąpił do Towarzystwa Teozoficznego. Organizacji, która przy pomocy nauk tajemnych miała przyczynić się do “zjednoczenia ludzkości”. W 1913 roku porzucił teozofów i założył własne Towarzystwo Antropozoficzne.

Antropozofię charakteryzuje mieszanie nauk magicznych z pseudonaukowością. Przy tym doskonalenie człowieka znajduje wyraz nie tylko w świecie ducha, ale także w różnych dziedzinach ludzkiej działalności praktycznej

piątek, 20 sierpnia 2010

Czy "dobre emocje" wystarczą?

Popularna pedagogia głosi pogląd, że w wychowaniu najważniejsza jest więź emocjonalna rodziców z dzieckiem. Jednak czasami rodzice oddani są swoim pociechom całym sercem, ale w tym oddaniu są bezradni wychowawczo, spełniając niemal wszystkie zachcianki dzieci. W imię “miłości” chcą, aby te dobrze się czuły, by im było w życiu łatwiej, by się nie przepracowywały itd.

Osoby o których piszę, nie tyle cechuje wiara w nadzwyczajne efekty wychowawczego bezstresu, co raczej ufność, że więź emocjonalna (nazywana przez nich miłością) sama zmieni ich dzieci. W katolickiej wersji tego sposobu wychowania specyficznie interpretuje się augustiańskie: “kochaj i rób co chcesz?”

wtorek, 17 sierpnia 2010

Billbordy a tzw. edukacja seksualna

Ośmioletni syn znajomego zaskoczył go nagłym stwierdzeniem, że “pani na billbordzie nie jest dobra”. To taki dziecięcy eufemizm. Chodziło raczej o to, że pani nie jest... skromna. I rzeczywiście... Pani reklamowała pewien wyrób odzieżowy, była skąpo przyodziana i przesłaniała sobą niemal całą ulicę.

Formalnie wszystko jest w porządku, to rodzice decydują o wychowaniu dzieci. Ale tylko formalnie, powyższy przykład pokazuje, że w samej istocie obowiązującej obecnie koncepcji (pseudo)wolności ukryto bardzo skuteczny mechanizm zniewalający.

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Popwychowanie

Popwychowanie to obowiązujący aktualnie sposób wychowania dzieci kreowany głównie przez popularne portale i prasę kolorową. Tak jak na innych płaszczyznach życia społecznego, tak i tutaj, pomimo nominalnej wolności, obowiązują standardy uwzględniający polityczne i psychologiczne trendy, poza które autorzy tekstów i porad nie wychodzą.

Popyt na popularne poradnictwo z zakresu pedagogiki wynika przede wszystkim z zainteresowania tematem młodych rodziców. Współczesne warunki życia generują problemy wobec których rodzice czują się bezradni. Poza tym część ambitnych, młodych matek i ojców pragnie wychowywać dzieci “nowocześnie”, “naukowo” i “trendy”. Z braku czasu i zapracowania Internet i popularne magazyny są dla nich głównym źródłem zdobywania wiadomości. Wystarczy wpisać w wyszukiwarce temat i zaraz pojawia się odpowiedź. Zjawisko zauważyli specjaliści od mediów, włączając do swych serwisów artykuły na tematy pedagogiczne oraz kąciki porad. Jednak nie tylko chodzi o biznes, obok biznesu, jak zwykle, pojawia się ideologia.

poniedziałek, 2 sierpnia 2010

Jak w nieskromnych czasach wychowywać do skromności?

Prowokacyjny strój, makijaż czy farbowanie włosów nie są czymś wyjątkowym w polskich szkołach. Nie tak dawno prasa pisała o gimnazjalistce, która zaatakowała nauczycielkę, za to, że ta kazała jej zmyć makijaż. Prymas Kardynał Stefan Wyszyński zauważył już przed kilkudziesięciu laty, mając na uwadze dorosłe kobiety, że na ulicach zamiast matek pojawiły się lalki. Ciekawe, co powiedziałby dzisiaj?

Winą za powszechny upadek obyczajów w tym zakresie obarcza się środki masowego przekazu, wpływ środowiska rówieśniczego, a także coraz częściej nie najlepsze wzorce rodzicielskie. Szokujący sposób ubierania dotyczy zarówno dziewcząt, jak i chłopców. I nie chodzi tu tylko o kokietowanie płci przeciwnej. Młodzieżowy strój, gdy wiąże się z wpływem subkultur, bywa też wyrazem światopoglądowej manifestacji.

poniedziałek, 26 lipca 2010

W poszukiwaniu utraconego ojca

Skoro nie ma już tak naprawdę matki i ojca, bo ojcowie stają się jedynie “duplikatami matek”, wówczas argument o potrzebie wychowywania dzieci przez obojga rodziców różnych płci traci na wyrazistości. W takiej sytuacji przynajmniej teoretycznie “wystarczą” dwaj wrażliwi “tatusie” o matczynych cechach. Taki związek będzie uważany nawet za “lepszy”, gdyż będzie wolny od tradycyjnie męskiego archetypu kulturowego opartego na walce.

W dawnych społeczeństwach ojciec uczył syna sztuki myśliwskiej, przyuczał do rzemiosła lub prac polowych. Obecnie tę rolę przejęła na ogół szkoła, czasami media. Wykonujący najemną pracę poza miejscem zamieszkania nie ma kiedy pokazać synowi w czym naprawdę jest dobry, zademonstrować swoich umiejętności czy wiedzy zawodowej (fakt ten odnotowuje o. Józef Augustyn SJ).

Jednocześnie syn dzięki mediom, a głównie poprzez obcowanie codzienne z internetem, dorasta w przekonaniu, że nie są mu już potrzebne rady ojca. Wpisując bowiem odpowiednie słowa w wyszukiwarkę natychmiast otrzymuje poszukiwaną odpowiedź. Tym samym zastępuje ona ojca, który przestaje mu być potrzebny.

poniedziałek, 19 lipca 2010

Jeszcze o metodzie M. Montessori

Pod koniec czerwca zamieściłem na tym blogu krytyczny artykuł na temat pedagogiki M. Montessori. W odpowiedzi p. Rafał Szczypka napisał tekst polemiczny na blogu bycrodzicami.pl. W moim przekonaniu argumenty przedstawione przez Polemistę nie naruszyły fundamentów mojej krytycznej oceny omawianego systemu.

Do argumentów Pana R. Szczypki odniosłem się w komentarzach. Niemniej, aby uniknąć zarzutu o lekceważenie autora tekstu polemicznego,  jeszcze raz odnoszę się do ważniejszych tez tego artykułu.
Nowym Czytelnikom przypomnę sedno sporu. Postawiłem tezę, że pedagogika M. Montessori odwołuje się do naturalizmu pedagogicznego, czyli poglądu, iż człowiek jest z natury dobry (nota bene jest to pogląd niezgodny z nauczaniem chrześcijańskim). Zaznaczam, że nie jest to teza odkrywcza. Do nurtu naturalistycznego metodę Montessori zalicza np. W. Okoń w popularnym „Słowniku pedagogicznym”. Przy czym pozostawiam, jako kwestię otwartą, formę owego zauroczenia naturalizmem.

środa, 14 lipca 2010

Komorowski a edukacja

Wybór Bronisława Komorowskiego na Prezydenta RP i tym samym umocnienie władzy Platformy Obywatelskiej w Polsce nie wróży dobrze rozwojowi edukacji klasycznej. Trzy lata rządów PO zaowocowały fundamentalnymi zmianami prawnymi, które były milowymi krokami w pełzającej, szkolnej rewolucji.

Pierwszym krokiem jest obniżenie wieku rozpoczynania obowiązku szkolnego i wysłanie sześciolatków do szkoły, co wiąże się z marginalizowaniem wpływu rodziców na wychowanie dzieci.

Drugim - wprowadzona nie tak dawno, podpisana w trakcie kampanii wyborczej przez p.o prezydenta, ustawa zakazująca fizycznego karania łobuzów. Mamy tu kolejny przykład ograniczania wpływu rodziców na wychowanie oraz nieżyciowego i nierealistycznego gniota prawnego.

poniedziałek, 5 lipca 2010

Eutrapelia

W związku z rozpoczynającym się czasem wakacji przypominam artkuł na ten temat, który ukazał się  się w 29 numerze kwartalnika „CYWILIZACJA”, pt. : "Eutrapelia - rozrywka czy zabawa?"

Zabawa odgrywa ważną rolę w życiu ludzkim. Jej znaczenie dostrzegła już starożytna paideia. Greccy filozofowie wskazując podstawy wychowania człowieka, wśród wielu różnych cnót wymieniali również dźwięcznie brzmiącą eutrapelię. Co prawda, przy takich sprawnościach moralnych jak męstwo, roztropność czy sprawiedliwość pozostawała ona na drugim planie – niemniej jej istnienie zauważono. Dostrzegli ją nie tylko starożytni mędrcy, ale również średniowieczni teologowie, jak np. św. Tomasz z Akwinu. Eutrapelia dosłownie oznacza żartobliwość, wesołość.

Św. Tomasz określa ją łacińską nazwą iucunditas (dowcipność), ewentualnie bona conversatio (dobra rozmowa towarzyska). Najbliżej jej do kardynalnej cnoty umiarkowania, usprawniającej popęd do przyjemności; jest zatem umiejętnością dobrej zabawy. Arystoteles definiuje omawianą cnotę właśnie jako umiejętność bawienia znajomych, ale i „doznawania radości z dowcipu”. Warto zwrócić uwagę, iż w iucunditas występują niejako dwa momenty: czynny i bierny. Z jednej strony mamy wyuczone działanie, polegające na umiejętności rozweselania towarzystwa, a z drugiej – umiejętne reagowanie na dowcip.

poniedziałek, 28 czerwca 2010

poniedziałek, 21 czerwca 2010

Jaskinia Platona a matura z matematyki

W koncepcji Platona dzięki naukom matematycznym (dawne quadrivium), człowiek zamieszkały w jaskini i widzący wokół siebie tylko cienie, mógł odkryć "wzór" (rachunek), wedle którego Demiurg tworzył kosmos.

Zwolennicy matematyzacji szkolnictwa, to często świadomi lub nie kontynuatorzy platońskiej tradycji filozoficznej . W nowszych wersjach filozofia ta została odpowiednio zrekonstruowana tak, że sam Platon z wieloma swoimi naśladowcami byłby dzisiaj w sporze. Niemniej wyżłobił koryto, którym popłynął ważny nurt filozofowania. Rzeczywistość jest w nim niepoznawalna, a poznawalne są tylko wytwory naszego umysłu - idee, które z czasem rozbudowują się w fantomy zwane ideologiami (socjalizm, komunizm, nazizm, liberalizm itp.)

czwartek, 17 czerwca 2010

Religia w szkole - kontekst sporu

W odpowiedzi na ostatni wyrok  Trybunału w Strasburgu  w sprawie nauczania  religii w polskich szkołach, przypominam mój starszy tekst, analizujący ten problem. Jego pierwotny tytuł brzmiał: Wliczanie oceny z religii do średniej - ideologiczny kontekst sporu.

W ustawie o systemie oświaty z 7 września 1991 roku zagwarantowano prawo do nauczania religii w szkołach. Szczegółowe zasady reguluowały kolejne rozporządzenia ministrów. Do tej pory nie wliczano ocen z religii do średniej. Rozporządzenie ministra Romana Giertycha z dnia 13 lipca 2007 r. wprowadza istotne novum, czytamy w nim bowiem między innymi: „Uczniowi, który uczęszczał na dodatkowe zajęcia edukacyjne lub religię albo etykę, do średniej ocen (…) wlicza się także oceny z tych zajęć”.

W odpowiedzi Sojusz Lewicy Demokratycznej zaskarżył powyższy zapis do Trybunału Konstytucyjnego, twierdząc, iż jest on niezgodny z Konstytucją. Równocześnie w prasie ukazało się mnóstwo alarmistycznych tekstów, które straszyły ograniczeniem praw obywatelskich.

wtorek, 15 czerwca 2010

Ministrowie o edukacji, czyli ideologizacja na całego

"Jaka jest rola nauczycieli we współzależnej Europie w edukacji na rzecz zrównoważonych demokratycznych społeczeństw?" Tak brzmiał temat przewodni 23. sesji Stałej Konferencji Ministrów Edukacji Rady Europy. Ministrowie  debatowali w Brdo (Słowenia, 4 - 5 czerwca 2010 r).

W pierwszej chwili nie tak łatwo zrozumieć o co chodzi w tym pytaniu. Nowe ideologie zawsze tworzą specyficzny język, stąd ta trudność.

Polski resort reprezentował Mirosław Sielatycki, podsekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej(zwolniony kiedyś przez min. R. Giertycha z funkcji dyrektora CODN). Wiceminister Sielatycki zabrał głos "w trakcie sesji plenarnej" i  chwalił się m.in. "Kompasikiem".  Okazuje się, że: 

czwartek, 10 czerwca 2010

Inwazja technoedukatorów

Guru cyfrowej edukacji Marc Prensky napisał przed kilku laty głośny esej, w którym rozróżnił współwystępowanie we współczesnych społeczeństwach „cyfrowych tubylców” i “cyfrowych imigrantów”.

Teza jego brzmiała: pokolenie urodzone w latach osiemdziesiątych, dorastające wśród “komórek” i komputerów, to “cyfrowi tubylcy”, dla których język nowych technologii jest naturalny. Z kolei pokolenia starsze, to “cyfrowi imigranci”, czyli ci, którzy wyrastali w erze przedinformatycznej i dlatego język ten jest im nieznany. Ludzie ci są jak podróżnicy, osiedlający się w obcym kraju – zalęknieni i niepewni na obcym gruncie.

Najprościej tę różnicę wytłumaczyć na następującym przykładzie. Otóż człowiek przedinformatyczny, gdy czegoś nie wie instynktownie sięga po encyklopedię stojącą na półce, gdy zaś planuje podróż pociągiem telefonuje na stację lub osobiście sprawdza rozkład jazdy pociągów. Planując zaś wyjazd w góry szuka kwater przez biura podróży. Człowiek cyfrowy zaś instynktownie włącza komputer i po kilku sekundach ma odpowiedź w poszukiwanej kwestii. Wolną kwaterę rezerwuje zaś przez Internet. Te dwa różne sposoby postępowania działają na zasadzie odruchów warunkowych: innych u “imigrantów”, a innych u “tubylców”.

wtorek, 8 czerwca 2010

Krytycznie o metodach aktywnych

W edukacji klasycznej dominował schemat nauczania oparty na dwóch stałych filarach. Najpierw przekazywano uczniowi konkretną wiedzę. Następowało to bezpośrednio przez nauczyciela (np. wykład) lub pośrednio - poprzez czytany przez ucznia tekst. Na drugim etapie, po tym wstępnym zaznajomieniu się z problemem, uczeń przystępował do jego analizy.

Rozpowszechnione w ostatnich dekadach tzw. metody aktywne polegają na większym lub mniejszym odejściu od tego schematu, a odbywa się to na dwa sposoby. Pierwszy opiera się na swoistym uskrajnieniu zasady poglądowości. Sama zasada, polegająca na wykorzystaniu różnych zmysłów w procesie poznania jest oczywiście pożyteczna. Można i należy posługiwać się zarówno obrazem jak i dźwiękiem w nauczaniu, ale podstawowym celem powinno być zawsze zaznajomienie się z danym pojęciem tak, aby umożliwić dalsze “trawienie” go przez umysł.

piątek, 4 czerwca 2010

Bieganie, uczucia i cywilizacja

Melchior Wańkowicz w jednym ze swoich reportaży z kresów opisuje zachowanie pewnego dziedzica o nazwisku Protassewicz. Miał on zwyczaj upominać każdego, kto  spiesząc się ... biegł.

Wedle Protassewicza podstawą do  usprawiedliwienia takiego zachowania  było tylko ralne zagrożenie np. pożar. Tylko pozornie mamy tu do czynienia z dziwactwem. Postępowanie takie wynika z głębokiej obserwacji natury ludzkiej. Bieganie (poza sportem i dbaniem o zdrowie) zawsze jest skutkiem jakiejś gorączki emocjonalnej, dlatego ów szlachcic, upominając swoich pracowników, dopuszcza je tylko w wyjątkowych sytuacjach.

wtorek, 1 czerwca 2010

Trivium a ludzkie poznanie

Metoda nauczania oparta na trivium ściśle związana jest z klasyczną teorią poznania. Przypomnijmy - na trivium składa się okres gramatyczny polegający na poznawaniu nowego słownictwa, zasad pisowni, fleksji. Na drugim etapie (dialektyki) - zdobytą wiedzę łączy się w logiczną całość. Wreszcie na etapie trzecim (retoryki) - kształtuje się umiejętność wyrażania i stosowania w praktyce zdobytych wiadomości.

Na początku zatem poznajemy przedmioty (faza gramatyczna) za pośrednictwem zmysłów zewnętrznych (np. oczu, dotyku) i wewnętrznych (np. pamięci, wyobraźni). Oceny rzeczy dokonuje władza poznania. W dalszej kolejności umysł  analizuje i łaczy w logiczną całość związki  pomiędzy przedmiotami (faza dialektyczna), by w końcu wyrazić je na zawnątrz (faza retoryczna). W wielkim skrócie odpowiada to klasycznej teorii poznania.

piątek, 28 maja 2010

Jedyna szansa dla szkoły

W minionym stuleciu, w imię praktycyzmu zrezygnowano z kształcenia klasycznego, takiego z literaturą antyczną, łaciną i greką. Twierdzono, że to jałowa wiedza, nieprzydatna dla komsomolca czy “Europejczyka”.

Jednak obserwując przemiany edukacyjne przełomu XX i XXI wieku nasuwa się przypuszczenie, że powrót do szkoły klasycznej jest jedyną szansą na ocalenie szkolnictwa w tradycyjnej postaci. Przy naporze ogromu nowej wiedzy, funkcjonowanie szkoły w obecnej formie mija się z celem.

Dlaczego? Oto przykład. Osobiście mam ustawione w czytnikach RSS kilka portali psychologicznych i dziennie spada na mój pulpit średnio ok. 40 nowych informacji o badaniach nad ludzką psychiką. Bez wątpienia w innych dziedzinach wiedzy jest podobnie. Jak za tym wszystkim nadążyć? Jak włączać nowe odkrycia do programów szkolnych? Jeśli nawet przyjmiemy, iż nie jest to zawsze wartościowa wiedza, to nawet wyselekcjonowana będzie niesłychanie obciążała podręczniki. 

poniedziałek, 24 maja 2010

Czy sześcioletnie dzieci powinny uczyć się matematyki?

Dyskusja nad miejscem matematyki w programach szkolnych powraca cyklicznie w debatach oświatowych. W nawiązaniu do tej dyskusji omawiam artykuł  amerykańskiego propagatora edukacji klasycznej Harveya Bluedorna, ściśle związany z tym zagadnieniem. 

Wspomniany Autor analizując literaturę przedmiotu w tekście pt. "Formal Arithmetic at Age Ten, Hurried or Delayed?", doszedł do przekonania, że w starożytności i średniowieczu w zasadzie nie uczono arytmetyki na poziomie podstawowym. Do jej nauczania przystępowano dopiero w wieku 15 - 18 lat (w ramach trivium to okres retoryki). 

czwartek, 20 maja 2010

Mistrz i fachowiec

Św. Tomasz z Akwinu definiuje nauczyciela jako czynnego-kontemplatyka, który w odosobnieniu odkrywa prawdę i następnie przekazuje ją swoim uczniom. Gdy jedni prowadzą działalność praktyczną, a drudzy kontemplacyjną (mnisi), on łączy w sobie te dwie funkcje. Przy pomocy kontemplacji poszukuje prawdy, by następnie dzielić się nią ze swoimi uczniami[1].

Niemniej zanim ukształtował się taki model Mistrza, rola nauczyciela nie zawsze była tak jednoznaczna. Paidagogos często bywał zwykłym niewolnikiem, pełniącym zadania służebne i opiekuńcze wobec dziecka. W pewnym okresie w starożytnym Rzymie mógł nim zostać po prostu nieudacznik życiowy. Wystarczyło, że w stopniu elementarnym posiadł sztukę czytania i pisania [2]. Nie cieszył się on wielkim prestiżem i daleko mu było do średniowiecznego ideału moralnego.

poniedziałek, 17 maja 2010

Młodzież a kłamstwo

Zbuntowana młodzież posiada zadziwiającą łatwość rozmijania się z prawdą. Wielu młodych ludzi kłamie niemal automatycznie, uważając ten sposób postępowania za naturalną broń  w walce z "silniejszym wrogiem", tzn. dorosłymi.  Kłamstwo dotyczy zazwyczaj  zachowania, obowiązków szkolnych czy relacji z rodzicami.

Jednocześnie słyszy się diagnozy, że omawiana wada jest ubocznym skutkiem okresu "buntu młodzieńczego", czyli zmian związanych z dojrzewaniem. W konsekwencji - jak się sugeruje - może wynikać ze specyficznego stanu mózgu w tym okresie czy wiązać się z procesami zachodzącymi w organizmie.

środa, 12 maja 2010

Dlaczego obywatele Unii mają uczyć się języków?

Przypominam artykuł sprzed kilku lat dotyczący celów nauczania języków w Unii Europejskiej.

Do konieczności nauki języków obcych chyba nikogo nie należy przekonywać Dokumenty Unii Europejskiej odnoszące się do polityki edukacyjnej kładą duży nacisk na naukę języków obcych. Wydawać by się mogło, że jest to jeden z nielicznych postulatów (pomysłów), który muszą popierać nawet osoby sceptycznie nastawione do filozofii oświatowej Unii Europejskiej. Jednak przy głębszej analizie tematu można dojść do wniosku, że politycy Unii nawet ten obszar kształcenia potrafili wykorzystać do realizacji swojej polityki.

Znajomość języka obcego sprzyja podniesieniu ogólnego, wszechstronnego rozwoju intelektualnego danej osoby, czy to przez czytanie czy porozumiewanie się w obcym języku. W dokumentach Unii trudno jednak znaleźć wzmiankę o tej funkcji znajomości języków, akcentuje się wyłącznie jego funkcje użyteczno-ekonomiczne oraz wykorzystuje do realizacji celów ideologicznych.

środa, 5 maja 2010

Badania PISA a edukacja klasyczna

W kontekście egzaminów maturalnych i dyskusji nad aktualnym stanem polskiej oświaty przypominam mój starszy tekst dotyczący międzynarodowych badań PISA.

Na początku grudnia 2007 roku ogłoszono wyniki ostatniej edycji Programu Międzynarodowej Oceny Umiejętności (PISA) przeprowadzanych w 57 krajach na zlecenie OECD. Badania sprawdzają poziom edukacji piętnastoletniej młodzieży pod kątem umiejętności matematycznych, przyrodniczych oraz czytania ze zrozumieniem. Najlepsze wyniki uzyskuje tradycyjnie Finlandia i niektóre państwa azjatyckie, takie jak Honkong czy Korea Południowa. Co ciekawe, Polska - w porównaniu z poprzednim raportem z 2003 r.– poprawiła nieco swoją pozycję w rankingu.

Badania PISA są uznawane za prestiżowe i rządy poszczególnych krajów przykładają do nich dużą wagę. Powstaje ogólne wrażenie, że mierzą one rzeczywisty poziom wykształcenia poszczególnych nacji, co jest wrażeniem mylnym.