środa, 14 lipca 2010

Komorowski a edukacja

Wybór Bronisława Komorowskiego na Prezydenta RP i tym samym umocnienie władzy Platformy Obywatelskiej w Polsce nie wróży dobrze rozwojowi edukacji klasycznej. Trzy lata rządów PO zaowocowały fundamentalnymi zmianami prawnymi, które były milowymi krokami w pełzającej, szkolnej rewolucji.

Pierwszym krokiem jest obniżenie wieku rozpoczynania obowiązku szkolnego i wysłanie sześciolatków do szkoły, co wiąże się z marginalizowaniem wpływu rodziców na wychowanie dzieci.

Drugim - wprowadzona nie tak dawno, podpisana w trakcie kampanii wyborczej przez p.o prezydenta, ustawa zakazująca fizycznego karania łobuzów. Mamy tu kolejny przykład ograniczania wpływu rodziców na wychowanie oraz nieżyciowego i nierealistycznego gniota prawnego.

poniedziałek, 5 lipca 2010

Eutrapelia

W związku z rozpoczynającym się czasem wakacji przypominam artkuł na ten temat, który ukazał się  się w 29 numerze kwartalnika „CYWILIZACJA”, pt. : "Eutrapelia - rozrywka czy zabawa?"

Zabawa odgrywa ważną rolę w życiu ludzkim. Jej znaczenie dostrzegła już starożytna paideia. Greccy filozofowie wskazując podstawy wychowania człowieka, wśród wielu różnych cnót wymieniali również dźwięcznie brzmiącą eutrapelię. Co prawda, przy takich sprawnościach moralnych jak męstwo, roztropność czy sprawiedliwość pozostawała ona na drugim planie – niemniej jej istnienie zauważono. Dostrzegli ją nie tylko starożytni mędrcy, ale również średniowieczni teologowie, jak np. św. Tomasz z Akwinu. Eutrapelia dosłownie oznacza żartobliwość, wesołość.

Św. Tomasz określa ją łacińską nazwą iucunditas (dowcipność), ewentualnie bona conversatio (dobra rozmowa towarzyska). Najbliżej jej do kardynalnej cnoty umiarkowania, usprawniającej popęd do przyjemności; jest zatem umiejętnością dobrej zabawy. Arystoteles definiuje omawianą cnotę właśnie jako umiejętność bawienia znajomych, ale i „doznawania radości z dowcipu”. Warto zwrócić uwagę, iż w iucunditas występują niejako dwa momenty: czynny i bierny. Z jednej strony mamy wyuczone działanie, polegające na umiejętności rozweselania towarzystwa, a z drugiej – umiejętne reagowanie na dowcip.

poniedziałek, 28 czerwca 2010

poniedziałek, 21 czerwca 2010

Jaskinia Platona a matura z matematyki

W koncepcji Platona dzięki naukom matematycznym (dawne quadrivium), człowiek zamieszkały w jaskini i widzący wokół siebie tylko cienie, mógł odkryć "wzór" (rachunek), wedle którego Demiurg tworzył kosmos.

Zwolennicy matematyzacji szkolnictwa, to często świadomi lub nie kontynuatorzy platońskiej tradycji filozoficznej . W nowszych wersjach filozofia ta została odpowiednio zrekonstruowana tak, że sam Platon z wieloma swoimi naśladowcami byłby dzisiaj w sporze. Niemniej wyżłobił koryto, którym popłynął ważny nurt filozofowania. Rzeczywistość jest w nim niepoznawalna, a poznawalne są tylko wytwory naszego umysłu - idee, które z czasem rozbudowują się w fantomy zwane ideologiami (socjalizm, komunizm, nazizm, liberalizm itp.)

czwartek, 17 czerwca 2010

Religia w szkole - kontekst sporu

W odpowiedzi na ostatni wyrok  Trybunału w Strasburgu  w sprawie nauczania  religii w polskich szkołach, przypominam mój starszy tekst, analizujący ten problem. Jego pierwotny tytuł brzmiał: Wliczanie oceny z religii do średniej - ideologiczny kontekst sporu.

W ustawie o systemie oświaty z 7 września 1991 roku zagwarantowano prawo do nauczania religii w szkołach. Szczegółowe zasady reguluowały kolejne rozporządzenia ministrów. Do tej pory nie wliczano ocen z religii do średniej. Rozporządzenie ministra Romana Giertycha z dnia 13 lipca 2007 r. wprowadza istotne novum, czytamy w nim bowiem między innymi: „Uczniowi, który uczęszczał na dodatkowe zajęcia edukacyjne lub religię albo etykę, do średniej ocen (…) wlicza się także oceny z tych zajęć”.

W odpowiedzi Sojusz Lewicy Demokratycznej zaskarżył powyższy zapis do Trybunału Konstytucyjnego, twierdząc, iż jest on niezgodny z Konstytucją. Równocześnie w prasie ukazało się mnóstwo alarmistycznych tekstów, które straszyły ograniczeniem praw obywatelskich.

wtorek, 15 czerwca 2010

Ministrowie o edukacji, czyli ideologizacja na całego

"Jaka jest rola nauczycieli we współzależnej Europie w edukacji na rzecz zrównoważonych demokratycznych społeczeństw?" Tak brzmiał temat przewodni 23. sesji Stałej Konferencji Ministrów Edukacji Rady Europy. Ministrowie  debatowali w Brdo (Słowenia, 4 - 5 czerwca 2010 r).

W pierwszej chwili nie tak łatwo zrozumieć o co chodzi w tym pytaniu. Nowe ideologie zawsze tworzą specyficzny język, stąd ta trudność.

Polski resort reprezentował Mirosław Sielatycki, podsekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej(zwolniony kiedyś przez min. R. Giertycha z funkcji dyrektora CODN). Wiceminister Sielatycki zabrał głos "w trakcie sesji plenarnej" i  chwalił się m.in. "Kompasikiem".  Okazuje się, że: 

czwartek, 10 czerwca 2010

Inwazja technoedukatorów

Guru cyfrowej edukacji Marc Prensky napisał przed kilku laty głośny esej, w którym rozróżnił współwystępowanie we współczesnych społeczeństwach „cyfrowych tubylców” i “cyfrowych imigrantów”.

Teza jego brzmiała: pokolenie urodzone w latach osiemdziesiątych, dorastające wśród “komórek” i komputerów, to “cyfrowi tubylcy”, dla których język nowych technologii jest naturalny. Z kolei pokolenia starsze, to “cyfrowi imigranci”, czyli ci, którzy wyrastali w erze przedinformatycznej i dlatego język ten jest im nieznany. Ludzie ci są jak podróżnicy, osiedlający się w obcym kraju – zalęknieni i niepewni na obcym gruncie.

Najprościej tę różnicę wytłumaczyć na następującym przykładzie. Otóż człowiek przedinformatyczny, gdy czegoś nie wie instynktownie sięga po encyklopedię stojącą na półce, gdy zaś planuje podróż pociągiem telefonuje na stację lub osobiście sprawdza rozkład jazdy pociągów. Planując zaś wyjazd w góry szuka kwater przez biura podróży. Człowiek cyfrowy zaś instynktownie włącza komputer i po kilku sekundach ma odpowiedź w poszukiwanej kwestii. Wolną kwaterę rezerwuje zaś przez Internet. Te dwa różne sposoby postępowania działają na zasadzie odruchów warunkowych: innych u “imigrantów”, a innych u “tubylców”.

wtorek, 8 czerwca 2010

Krytycznie o metodach aktywnych

W edukacji klasycznej dominował schemat nauczania oparty na dwóch stałych filarach. Najpierw przekazywano uczniowi konkretną wiedzę. Następowało to bezpośrednio przez nauczyciela (np. wykład) lub pośrednio - poprzez czytany przez ucznia tekst. Na drugim etapie, po tym wstępnym zaznajomieniu się z problemem, uczeń przystępował do jego analizy.

Rozpowszechnione w ostatnich dekadach tzw. metody aktywne polegają na większym lub mniejszym odejściu od tego schematu, a odbywa się to na dwa sposoby. Pierwszy opiera się na swoistym uskrajnieniu zasady poglądowości. Sama zasada, polegająca na wykorzystaniu różnych zmysłów w procesie poznania jest oczywiście pożyteczna. Można i należy posługiwać się zarówno obrazem jak i dźwiękiem w nauczaniu, ale podstawowym celem powinno być zawsze zaznajomienie się z danym pojęciem tak, aby umożliwić dalsze “trawienie” go przez umysł.

piątek, 4 czerwca 2010

Bieganie, uczucia i cywilizacja

Melchior Wańkowicz w jednym ze swoich reportaży z kresów opisuje zachowanie pewnego dziedzica o nazwisku Protassewicz. Miał on zwyczaj upominać każdego, kto  spiesząc się ... biegł.

Wedle Protassewicza podstawą do  usprawiedliwienia takiego zachowania  było tylko ralne zagrożenie np. pożar. Tylko pozornie mamy tu do czynienia z dziwactwem. Postępowanie takie wynika z głębokiej obserwacji natury ludzkiej. Bieganie (poza sportem i dbaniem o zdrowie) zawsze jest skutkiem jakiejś gorączki emocjonalnej, dlatego ów szlachcic, upominając swoich pracowników, dopuszcza je tylko w wyjątkowych sytuacjach.

wtorek, 1 czerwca 2010

Trivium a ludzkie poznanie

Metoda nauczania oparta na trivium ściśle związana jest z klasyczną teorią poznania. Przypomnijmy - na trivium składa się okres gramatyczny polegający na poznawaniu nowego słownictwa, zasad pisowni, fleksji. Na drugim etapie (dialektyki) - zdobytą wiedzę łączy się w logiczną całość. Wreszcie na etapie trzecim (retoryki) - kształtuje się umiejętność wyrażania i stosowania w praktyce zdobytych wiadomości.

Na początku zatem poznajemy przedmioty (faza gramatyczna) za pośrednictwem zmysłów zewnętrznych (np. oczu, dotyku) i wewnętrznych (np. pamięci, wyobraźni). Oceny rzeczy dokonuje władza poznania. W dalszej kolejności umysł  analizuje i łaczy w logiczną całość związki  pomiędzy przedmiotami (faza dialektyczna), by w końcu wyrazić je na zawnątrz (faza retoryczna). W wielkim skrócie odpowiada to klasycznej teorii poznania.