środa, 12 maja 2010

Dlaczego obywatele Unii mają uczyć się języków?

Przypominam artykuł sprzed kilku lat dotyczący celów nauczania języków w Unii Europejskiej.

Do konieczności nauki języków obcych chyba nikogo nie należy przekonywać Dokumenty Unii Europejskiej odnoszące się do polityki edukacyjnej kładą duży nacisk na naukę języków obcych. Wydawać by się mogło, że jest to jeden z nielicznych postulatów (pomysłów), który muszą popierać nawet osoby sceptycznie nastawione do filozofii oświatowej Unii Europejskiej. Jednak przy głębszej analizie tematu można dojść do wniosku, że politycy Unii nawet ten obszar kształcenia potrafili wykorzystać do realizacji swojej polityki.

Znajomość języka obcego sprzyja podniesieniu ogólnego, wszechstronnego rozwoju intelektualnego danej osoby, czy to przez czytanie czy porozumiewanie się w obcym języku. W dokumentach Unii trudno jednak znaleźć wzmiankę o tej funkcji znajomości języków, akcentuje się wyłącznie jego funkcje użyteczno-ekonomiczne oraz wykorzystuje do realizacji celów ideologicznych.

środa, 5 maja 2010

Badania PISA a edukacja klasyczna

W kontekście egzaminów maturalnych i dyskusji nad aktualnym stanem polskiej oświaty przypominam mój starszy tekst dotyczący międzynarodowych badań PISA.

Na początku grudnia 2007 roku ogłoszono wyniki ostatniej edycji Programu Międzynarodowej Oceny Umiejętności (PISA) przeprowadzanych w 57 krajach na zlecenie OECD. Badania sprawdzają poziom edukacji piętnastoletniej młodzieży pod kątem umiejętności matematycznych, przyrodniczych oraz czytania ze zrozumieniem. Najlepsze wyniki uzyskuje tradycyjnie Finlandia i niektóre państwa azjatyckie, takie jak Honkong czy Korea Południowa. Co ciekawe, Polska - w porównaniu z poprzednim raportem z 2003 r.– poprawiła nieco swoją pozycję w rankingu.

Badania PISA są uznawane za prestiżowe i rządy poszczególnych krajów przykładają do nich dużą wagę. Powstaje ogólne wrażenie, że mierzą one rzeczywisty poziom wykształcenia poszczególnych nacji, co jest wrażeniem mylnym.

poniedziałek, 26 kwietnia 2010

Klasyczne nauczanie: domowe czy szkolne?

Czy można postawić tezę, że edukacja domowa bardziej odpowiada klasycznemu duchowi nauczania, niż kształcenie zbiorowe na terenie szkoły? Innymi słowy: czy dopuszczalna jest alternatywa wedle której nauczanie domowe będzie kwalifikowane jako prawicowe, a szkolne jako lewicowe?

W jednym z ostatnich wpisów przedstawiłem poglądy Kwintyliana na temat nauczania domowego. Rzymski retor bronił formy zbiorowej z uwagi na jej wyższą skuteczność w przypadku kształcenia mówcy. Widzimy zatem, że już od czasów starożytnych, szkoła czy może raczej coś co ją przypominało, funkcjonowała jako równoległa do kształcenia domowego forma nauczania, a z czasem zdobyła nawet większą popularność.

czwartek, 22 kwietnia 2010

Katolik, pieniądze i wychowanie

Czy rodzice katoliccy powinni zaszczepiać dzieciom umiejętność zdobywania pieniędzy? Czy jest to w ogóle umiejętność chrześcijańska? Słowem - jak edukować finansowo, by z jednej strony dziecko mogło w przyszłości zarobić na swoje utrzymanie, a z drugiej - nie przekroczyło niewidzialnej granicy, po której jest już tylko zwykła próżność i chciwości? 

Dużą popularnością cieszy się ostatnio w internecie książka Roberta Kiyosaki (przy wspołautorstwie Lechter Sharon), pt. Bogaty ojciec, biedny ojciec. Książka podszyta jest trochę nutą niezdrowej sensacyjności, niemniej niejeden recenzent uznaje ją za przełomową w swoim życiu (co ciekawe, słowa uznania można wyczytać także na portalach katolickich.)

Kiyosaki stawia tezę, że szkoła nie prowadzi dzieci do bogactwa i niezależności finansowej. Powtarzane jak refren powiedzenie rodziców: "ucz się, a do czegoś dojdziesz" - nie sprawdza się w dzisiejszych czasach. Autor uważa, że ludzie uczą się, a w wielu przypadkach i tak pozostają biednymi lub żyją w niedostaku. 

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

M. Montessori - wypisy z biografii

Problem pedagogiki Marii Montessori budzi sporo kontrowersji, nawet wśród samych  katolików. Z jednej strony mamy  nieprzejednanych zwolenników (istnieją przedszkola i szkoły katolickie w oparciu o jej system), z drugiej  - krytykowana jest za dosyć mglistą filozofię, która stoi za jej systemem wychowawczym.

Zanim w jednym z kolejnych wpisów zajmę się podstawami filozoficznymi edukacji montessoriańskiej, dzisiaj zatrzymam się jedynie na kilku wątkach biograficznych z życia włoskiej lekarki, które mają niewątpliwie związek z jej poglądami pedagogicznymi.

czwartek, 15 kwietnia 2010

Kwintylian jako przeciwnik edukacji domowej

Słynny rzymski retor i teoretyk wychowania Marek Fabiusz Kwintylian sprzeciwiał się nauczaniu dzieci w domu. Kontekst oczywiście jest inny, bo inne są czasy. Niemniej argumenty wysuwane przez tego Autora pozwalają  spojrzeć na problem edukacji domowej z nieco innej perspektywy.

W swoim dziele "Kształcenie mówcy" (tłum. M. Brożek, Warszawa 2002) Kwintylian  zbija  argumenty zwolenników nauczania dzieci  w domu. Najpierw neguje tezę, jakoby główną przyczyną nagannych zachowań chłopców było  zbiorowe wychowanie w szkole. 

Rzymski pisarz przyznaje, że dobrym mówcą może być tylko człowiek szlachetny. Ale jednocześnie kwestionuje tezę, jakoby początkiem złego zachowania chłopców była szkoła. Według niego błędy popełniają przede wszystki zbyt pobłażliwi rodzice: "Czegóż w wieku dorosłym nie zechce się temu, kto w purpurach raczkował?" - zauważa. Dalej zaś dodaje: "Pierwej też podniebienie dzieci wyrabiamy niż mowe. W lektykach nam dorastają." 

wtorek, 13 kwietnia 2010

Męstwo

W tych dniach szczególnego znaczenia nabiera cnota męstwa. W niniejszym wpisie przypominam fragment mojej książki "Wychować człowieka szlachetnego", (niestety nakład wyczerpany) dotyczący tej ważnej sprawności moralnej.

Męczeństwo jest głównym aktem męstwa, najdoskonalszym czy­nem ludzkim, „znakiem największej miłości” [1]. Zgoda na śmierć wy­nika z miłości do Pana Boga i może wyrażać się w męczeństwie za wiarę, bliźnich lub Ojczyznę. Zadaniem męstwa jest przezwyciężenie bojaźni rodzącej się ze smutku przed utratą życia [2]. Drugim uczu­ciem, które może stanąć na drodze do realizacji męstwa, jest nad­mierna śmiałość, popychająca do czynów stwarzających pozory mę­stwa, a w rzeczywistości będących tylko nierozsądną brawurą [3].

piątek, 9 kwietnia 2010

Ideologizacja kształcenia ustawicznego

Koncepcja kształcenia ustawicznego przewija się przez wiele dokumentów oświatowych Unii Europejskiej. Kładzie się tam nacisk na konieczność uczenia się przez całe życie w ramach nowego „społeczeństwa wiedzy” i „gospodarki wiedzy”.

Również w Polsce słychać echa tych nowych trendów w polityce oświatowej. Rada Ministrów przyjęła już w 2003 roku dokument Strategia rozwoju kształcenia ustawicznego do roku 2010, w którym wskazała na „strategiczne cele rozwoju kształcenia ustawicznego” w Polsce oraz „działania priorytetowe” z nimi związane.

Nowa polityka edukacyjna ma mieć swoje źródło w zmianach związanych z szybkim tempem rozwoju technologicznego, przeobrażeniami na rynku pracy i ogólną globalizacją gospodarki. W istocie jest ona pochodną zmiany koncepcji nauki, która zaczęła wkraczać na arenę dziejów od czasów F. Bacona. (Zagadnienia te analizowali w swoich dziełach przedstawiciele tzw. Lubelskiej Szkoły Filozoficznej na czele z o. prof. M. A.Krąpcem.)

środa, 7 kwietnia 2010

O powściągliwości i jej braku

Brak powściągliwości w działaniu jest wadą, która dezorganizuje życie i przeszkadza w osiąganiu celów zawodowych i osobistych. Sprawia, że dane osoby szybko angażują się emocjonalnie w dany pomysł czy ideę, ale równie szybko wypalają się i rezygnują z powziętych zamierzeń. Najczęściej dotyczy to młodej, nieuformowanej psychiki, choć takie zachowania można spotkać także u dorosłych.

Jak to wygląda w praktyce? Dzieci po obejrzeniu filmu o strażakach - chcą być strażakami; po meczu piłkarskim – piłkarzami itd. Dorośli zaś widząc np. perspektywę zarobienia dużych pieniędzy "podpalają się", biorą kredyty czy zakładają firmę. Problem w tym, że robią to bez chłodnej kalkulacji i szczegółowej analizy.

czwartek, 1 kwietnia 2010

Prześladowania w klasie szkolnej

Przemoc w szkole staje się coraz większym problemem wychowawczym. Przyjmuje się, że ok. 15 procent dzieci chodzących do szkoły to ofiary agresji. Prześladowania prowadzą do  depresji, lęku, samotności i innych negatywnych skutków. O najnowszych badaniach tej problematyki informuje portal  Science Daily.

Ostatnio naukowcy z Uniwersytetu w Groningen w Holandii przeprowadzili zakrojone na szeroką skalę badania wśród dzieci 9-12 letnich. Przebadano uczniów z prawie 500 szkół podstawowych. Na podstawie przeprowadzonych ankiet badacze doszli do wniosku, że  głównym motywem działania prześladowców jest chęć podniesienia własnej pozycji w grupie.