Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wady. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 października 2010

Jak wychowywać, by nie wychować narkomana?

Specjaliści zwracają uwagę na konieczność dobrych relacji w rodzinie i właściwą więź emocjonalna na linii rodzice-dzieci. Jednak to nie wszystko. Można mieć dobre relacje z dziećmi, ale gdy nie ukształtujemy w nich określonych sprawności, wówczas w godzinie próby nie poradzą sobie z pokusą.

W tym artykule chciałbym spojrzeć na to ważkie współczesne zagadnienie z perspektywy pedagogii klasycznej. Przywołajmy zatem jeszcze raz tytułowy problem, ale w nieco uszczegółowionej formie: jakie sprawności moralne są niezbędne, aby dorastające dziecko odrzuciło pokusę narkomanii?

Melancholia narkomana

Gdy młody człowiek traci sens życia, odwraca się od Pana Boga, popada w stan, który dawniej nazywano acedią. (zniechęceniem). (Dzisiaj raczej używa się określeń typu melancholia i spleen.) “Rozczarowanie życiem” tworzy pokusę ucieczki od rzeczywistości również przy pomocy narkotyków.

poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Co decyduje o skutecznym formowaniu charakteru?

Cnoty, czyli sprawności moralne, mają decydujący wpływ na ukształtowanie dobrego charakteru. Ich formowanie uzależnione jest od wielu rożnych czynników. Wśród nich można jednak wyróżnić trzy najważniejsze. (Artykuł jest nowym opracowaniem i rozwinięciem spostrzeżeń przedstawionych pierwotnie w mojej książce, Sztuka samowychowania, Lublin 2007)

Jednym ze wspomnianych czynników jest stopień zakorzenienia lub ugruntowania wady przeciwnej. Jak wiadomo cnotom sprzeciwiają się wady. Jeśli przeniknęły one głęboko i trwale nasze postawy i zachowania, wówczas pozbycie się ich będzie wymagało o wiele więcej czasu i energii, aby w końcu, w ich miejsce, udało się zbudować pozytywną sprawność moralną.

wtorek, 30 marca 2010

Gnuśność a wychowanie

W objaśnieniach do pism św. Tomasza z Akwinu, o. Feliks W. Bednarski OP leniwym nazywa człowieka powstrzymującego się od pracy (...) z samej tylko niechęci do niej. Gnuśność zaś wiąże ze sferą uczuć, gdyż jest ona gatunkiem bojaźni i polega na ociąganiu się w spełnianiu obowiązków z obawy przed trudem.

Fundamentem gnuśności jest pewna miękkość psychiki, przejawiająca się w bojaźni przed podjęciem wysiłku. W przeciwieństwie do niechęci przed pracą (lenistwo), przeciągania jej wykonania (ospałość) czy zniechęcenia (acedia), gnuśność jest stanem chronicznego lęku przed trudem.

poniedziałek, 1 marca 2010

Agresja w mediach a wady moralne

Agresja (łacińskie agression -„napad”) interpretowana jest na ogół w negatywnym kontekście i utożsamiana z każdym przejawem manifestacji siły fizycznej czy słownej. Co prawda miłość bliźniego wymaga ustępstw, wybaczania i unikania przemocy, jednak w życiu są sytuacje wymagające użycia siły („agresji”) ze względu na elementarną sprawiedliwość czy konieczność samoobrony.  

Najlapidarniej tę myśl oddaje św. Grzegorz: „Niech będzie miłość, ale nie rozmiękczająca; niech będzie rygor, ale nie doprowadzający do rozpaczy; niech będzie gorliwość, ale nie nad miarę sroga; niech będzie dobrotliwość, ale nie taka, która przebacza więcej, niż należy".

wtorek, 23 lutego 2010

Pyskowanie dzieci a wada kłótliwości

Czy w dobie odrzucenia autorytetów
i demokratyzacji pyskowanie dzieci powinno być jeszcze napiętnowane? Postmoderniści będą skłonni raczej mówić
o szczególnej formie dialogu. Skoro hierarchia i  podległość to przeżytek, a dorośli i dzieci są równi, wówczas można śmiało przyjąć, że to rodzice pyskują dzieciom, a nie odwrotnie.

W dawnych książkach o wychowaniu, wszelkie przejawy szemrania i arogancji dziecięcej traktowano jako niechybny znak zbliżającej się pedagogicznej klęski. Dzisiaj sytuacja się zmieniła. Młodzi z różnych stron bombardowani są propagandą wolności. Doszło do tego, że wypowiadanie własnego, nawet najgłupszego zdania, uchodzi za cnotę. W tych warunkach “pyskate dzieciaki” są normą w wielu polskich rodzinach i szkołach.

czwartek, 24 września 2009

WIELKODUSZNOŚĆ

Wielkoduszność daje siłę do wykonania wielkich dzieł, bynajmniej nie dla czczych zaszczytów, ale kierując się dobrze pojętą służbą Bogu i bliźniemu. Każdy jest zobowiązany dbać o własną cześć i sławę; gdy nie czyni się dla niej niczego niewłaściwego, gdy się jej nie przecenia, to nie ma w tym nic złego. Wręcz przeciwnie, pogardzanie własną czcią jest moralnie niedopuszczalne. Na przykład, gdy ktoś jest publicznie zniesławiony (niesłusznie) i nie robi nic, aby oczyścić się z pomówień, wówczas naraża na zgorszenie innych.

W dążeniu do sławy i czci, wielkoduszność potrzebuje współdziałania z roztropnością, aby „odróżnić rzeczywistą wielkość, od wielkości pozornej, prawdziwy honor od honoru fałszywego oraz wybrać z niezawodnym umiarem najlepsze środki do jego osiągnięcia” (É. Gilson, Tomizm, Warszawa 1998 r., przekł. J. Rybałta. s. 333) Prowadzi ją ufność we własne siły, którą czerpie z odpowiedniej oceny środków jakimi dysponuje. Głęboka wiara w celowość działań jest jej główną zaletą.

środa, 23 września 2009

Fałszywa pokora

Małoduszność (czyli fałszywa pokora) „jest nieposłuszeństwem dla prawa natury – zauważa św. Tomasz. – W każdej bowiem rzeczy tkwi naturalna skłonność do dokonywania działań współmiernych z jej możnością...”(Sum. teol. q.133, a.1, tłum. ks. S. Bełch, s.113). Jej błąd sprowadza się do tego, że nie czyni tego, co zgodnie z rozumem i naturą powinna czynić.

Wspomniana cnota powstrzymuje od realizacji wielkich zadań z kilku przyczyn. Pierwszą jest zakorzeniona wada lenistwa (acedia); obejmuje ona nie tylko niechęć przed podejmowaniem jakiegokolwiek wysiłku fizycznego, ale także lenistwo psychiczne, niejako paraliżując ducha i zniechęcając do pracy. Lenistwo powstrzymuje przed działaniem, pomimo posiadanych przez danego człowieka zdolności i umiejętności. Trudno mu wyobrazić sobie siebie zmagającego się z materią spraw za cenę spokoju, który ceni ponad wszystko.

Drugą przyczyną jest strach przed ewentualną porażką. Małoduszny boi się zaryzykować, podjąć wykonania określonej misji czy zadania, z obawy przed ewentualnym ośmieszeniem, w razie niepowodzenia. Bezczynność prowadzi do komfortowej psychicznie sytuacji. Nie podejmując ryzyka kompromitacji, może dalej udawać skromnego, „gardzącego czczą sławą”. Lęk przed nową sytuacją oraz pycha nawzajem się tu przeplatają. Przykładem takiego postępowania jest człowiek z przypowieści ewangelicznej, który nie wykorzystał otrzymanych talentów z lęku przed ich ewentualną utratą.

Trzecią przyczyną małoduszności jest nadmierna uniżoność, będąca wynikiem braku rozeznania własnych zdolności. Małoduszny nie zna dobrze sam siebie i dlatego nie dąży do tego, co jest mu przeznaczone. Rezygnuje z wielkich wyzwań ze względu na brak wiary we własne umiejętności i z obawy przed popadnięciem w... pychę. Każdy zaszczyt, każde wyróżnienie, każde znaczące stanowisko - uznaje za przejaw tej wady. W tym przypadku zawodzi formacja intelektualna, choć intencja działania na ogół pozostaje czysta.

Małoduszny nie wyrządza bliźnim bezpośrednio szkody. Jednak w niektórych przypadkach, po uwzględnieniu pewnych okoliczności, może taką szkodę wyrządzić, poprzez zaniechanie koniecznych działań. Mówiąc językiem współczesnej psychoanalizy omawiana wada jest przejawem swoistego „kompleksu niższości”.

Dlatego też właściwa praca wychowawcza w zakresie leczenia z fałszywej pokory będzie polegała na pracy w kierunku wyeliminowania wymienionych przed chwilą wad (w szczególności: lenistwa i tchórzostwa)oraz formowaniu cnoty wielkoduszności.