Popularna pedagogia głosi pogląd, że w wychowaniu najważniejsza jest więź emocjonalna rodziców z dzieckiem. Jednak czasami rodzice oddani są swoim pociechom całym sercem, ale w tym oddaniu są bezradni wychowawczo, spełniając niemal wszystkie zachcianki dzieci. W imię “miłości” chcą, aby te dobrze się czuły, by im było w życiu łatwiej, by się nie przepracowywały itd.
Osoby o których piszę, nie tyle cechuje wiara w nadzwyczajne efekty wychowawczego bezstresu, co raczej ufność, że więź emocjonalna (nazywana przez nich miłością) sama zmieni ich dzieci. W katolickiej wersji tego sposobu wychowania specyficznie interpretuje się augustiańskie: “kochaj i rób co chcesz?”