Sposób wychowania dzieci przez prezydenta USA i jego żonę daleki jest od stylu lewicowo-hippisowskiej anarchii lat siedemdziesiątych. W swej zewnętrznej formie Obama preferuje raczej tradycyjną pedagogikę, choć “unika skrajności”, robi kilka ukłonów w stronę "nowoczesnej pedagogiki” oraz w stare formy wtłacza typowe dla siebie lewicowe poglądy.
Tak czy inaczej precydencka para ma dosyć racjonalne podejście do wychowania. Nie ma w nim mowy o “swobodzie wyrażania siebie”.Wręcz przeciwnie córki mają być grzeczne i uprzejme; nie ma też mowy o rozpieszczaniu czy zbyt wczesnym wchodzeniu w dorosłość. Dzieciom stawiane są rozumne ograniczenia w zakresie korzystania z telefonów komórkowych i komputerów. Dużo do myślenia daje też fakt, iż w wychowaniu pomaga babcia.